﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Chcemy być przyjaciółmi”> 
<author_1=”r”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-13”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Widzieliśmy to życie wjeżdżając do miasta przed Wyścigiem Pokoju, by zdążyć na stadion na finisz. Od Lipska począwszy jechaliśmy wśród zwartych szpalerów ludzi, pięknymi podgórskimi okolicami. Nawet tam, gdzie nie było domostw ani wsi, gdzie z obu stron było pole albo las, pełno było ludzi, którzy przybyli tutaj, by witać kolarzy pokoju w imię hasła, które spotykamy na każdym kroku: 
„Wir wollen Freunde und nicht Feinde sein” — „Chcemy być przyjaciółmi, a nie wrogami”. 
Czuliśmy się tutaj i czujemy się jak wśród przyjaciół. 
Jeszcze dwa fragmenty dzisiejszego wyjazdu z Lipska. Lipsk powitał i pożegnał kolarzy pokoju, jak tutaj nazywają uczestników naszego wyścigu, niesłychanie serdecznie. Miejscowy komitet organizacyjny—widać to było na każdym kroku — „wyłaził ze skóry” w przygotowaniach. W czasie startu honorowego rozległy się nagle wystrzały. Za chwilę zakwitły wysoko pod niebem baloniki, z których rozwinęły się sztandary — najpierw trzech krajów organizujących wyścig — NRD, Polski i CSR, a następnie innych państw uczestniczących w wyścigu. Kolarze z zachwytem śledzili piękne widowisko, gorąco oklaskując każdy nowy sztandar, zakwitający na tle pogodnego nieba Lipska. Angielski dziennikarz Bryan, który z wyścigu pisze korespondencje dla Reutera i pisma sportowego „Bicycle” powiedział: — Czegoś równie pięknego jeszcze nie widziałem.
Była to godna uwertura do jednego z najpiękniejszych etapów VII Wyścigu Pokoju. Drugim fragmentem, który do głębi wzruszył uczestników wyścigu, było powitanie kolarzy przez dzieci. Wyobraźcie sobie ciągnący się na przestrzeni wielu kilometrów z obydwu stron szosy szpaler dziecięcy. Wyobraźcie sobie teraz, że przejeżdżacie środkiem tego szpaleru roześmianego, radosnego, wykrzykującego słowa powitania i przyjaźni, wymachującego rękami,
chusteczkami. Jeżeli jedzie się troszeczkę szybciej, robi to wrażenie jakiegoś przeciągłego, długiego, nabrzmiałego radością dziecięcego gwaru. Każdy z uczestników wyścigu dotychczas ma jeszcze ten obraz przed oczyma i radosne dźwięki w uszach.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
